Podsumowanie

konferencja03Konferencja „Szansa na efektywne zarządzanie przedsiębiorstwem” to realizacja wyzwania, jakie pojawiło się pod koniec mojego 13 letniego okresu pracy w jednym z Zachodnich koncernów. Obserwując zmieniające się w firmie mody na zarządzanie dostrzegałem wiecznie ten sam problem – totalne lekceważenie potencjału, który płynie z wiedzy. Nurtowało mnie przy tym zawsze pytanie – dlaczego tak jest ? Dlaczego wolimy wiecznie biegać niż stanąć i pomyśleć ? Po co kopiujemy rozwiązania, których nie rozumiemy? Dlaczego wstydzimy się pytać i dyskutować o bledach? I po co ludzie uczestniczą w tylu szkoleniach, skoro kompletnie nie wykorzystują przedstawianej na nich wiedzy?

Tak narodził się pomysł programu „Potencjał Wiedzy”, którego celem jest promowanie umiejętności zdobywania i korzystania z wiedzy zarówno praktyków i teoretyków. Konferencja „Potencjał wiedzy – szansa na efektywne zarządzanie procesami” miała na celu budowę i integrację środowiska ludzi, chcących dzielić się swoimi doświadczeniami zarówno teoretycznymi, jak i praktycznymi, ale też dyskutować na temat różnić pomiędzy teorią, a praktyką i problemów, jakie napotykają w swoich codziennych zadaniach.

W konferencji wzięło udział około 80 osób reprezentujących zarówno przemysł, usługi  jak i środowisko Wyższych Uczelni. Mieliśmy reprezentantów wielkich koncernów jak i małej przedsiębiorczości, firm japońskich, europejskich i rodzimego polskiego biznesu. Przez dwa dni dyskutowaliśmy na bazie praktycznych przykładów zaproszonych prelegentów na temat wykorzystania metod i narzędzi rozwiązywania problemów i optymalizacji procesów, logice ich działania i korzyściach jakie mają z tego firmy. Dyskusje miały także zwrócić uwagę na problem, jakim jest jakość i możliwości kontynuacji naszej edukacji w praktyce po ukończeniu studiów. Niestety, często kształceni jako inżynierowie i magistrzy kończymy w korporacjach, jako pisarze produkujący tony nikomu niepotrzebnej dokumentacji lub biegamy na zasadzie strażaka gasząc przysłowiowe pożary.

Przegląd tematyki konferencji zacznę od klienta i jego wymagań. Nasze koleżanki Martyna I Patrycja przedstawiły dwa różne od siebie badania wymagań klienta z wykorzystaniem modelu Kano. Pierwszy z nich dotyczył „uwielbianego” w korporacjach programu 5S czyli po polsku utrzymania systematycznego porządku w organizacji. Temat popularny i poruszający się po sinusoidzie – albo właśnie umiera albo odżywa. Wynik badań być może wskazują na prawdziwą przyczynę źródłową niepowodzeń w tym zakresie – nasza własną obojętność.

konferencja02

Drugie badania przeprowadzone przez Patrycję dotyczyły wykorzystania modelu do zaprojektowania jednoosobowej działalności gospodarczej – w tym wypadku przewodnika organizującego lokalne i krajowe wycieczki. To chyba najlepszy przykład, że metody i narzędzia działają, trzeba mieć tylko o nich wiedzę i chcieć po nie sięgnąć. Na ile Patrycja przełożyła wyniki badań na praktykę mogli ocenić ci, którzy wzięli z nią udział w wirtualnej wycieczce po Łodzi (deszcz zmusił nas do rezygnacji z wycieczki ulicami Łodzi).

Jeśli mówimy na temat klienta, to warto zwrócić uwagę na temat przeżywalności produktów przedstawiany przez Michała. Żyjemy w czasach „produktów jednorazowego użycia”, bo nie umiemy korzystać z wiedzy, jaką niesie statystyczna analiza niezawodności szczególnie w połączeniu z wymaganiami prawnymi, jakie są stawiane produktom. To nasze prawo do jakości, które coraz bardziej lekceważymy obniżając z roku na rok poprzeczkę naszych wymagań, z czego skwapliwie korzystają wielcy producenci. Z drugiej strony, wiedza o tego typu rozkładach może być silnym wsparciem logicznie planowanych strategii marketingowych budujących przewagę firm na rynku, a przy tym generujących miliony zysku przy wysokim poziomie zadowolenia klienta.

Jak trudno spełnić wymagania konsumenckie, gdy pojawia się między producentem i klientem Instytut Techniczny opowiadał nam Piotr. Wrażenie na publiczności zrobiły nie tylko jego rozważania na temat parametrów suszarki, ale przede wszystkim pytania, jakie formułował pod adresem środowiska naukowego wskazując tym na potencjał leżący we współpracy z przemysłem.

Jarek reprezentujący globalnego gracza kojarzonego raczej z handlem przedstawił nam jak trudno dokonać transferu wymagań klienta, szczególnie w zakresie cech wizualnych w całym łańcuchu dostaw. Dobra kalibracja systemu kontroli wizualnej pomiędzy przedstawicielami firm i na jej etapach kontrolnych może generować olbrzymie oszczędności. Do tego potrzebna jest jednak współpraca z klientem i wzajemne zaufanie. Oparcie się na podejściu audytowym i kontrolnym wywołuje efekt strachu u pracowników dostawcy, a jego efektem zawsze są podwyższone koszty procesów.

Kolejne referaty Marcina, Adama, Witka , Gabriela, Jarka, Magdy i Tomka to różne podejście zależne od branży do modelowania układu procesu Y = f(x). Równania będącego podstawą całej naszej pracy, którego teorię wspaniale na początku konferencji przytoczył mój były szef Jarek. Kolejni prelegenci pokazywali tylko swoimi przykładami, że równanie to działa może nie w tak prostej matematycznej formie, ale stabilizacja jego składowych jest kwintesencją pracy inżyniera jakości lub inżyniera procesu. Przekrój metod i narzędzi statystycznych  użytych do badania procesów przez koleżanki i kolegów i problemy, jakie napotykali w praktyce w interpretacji rezultatów był na pewno bardzo ciekawy dla reprezentantów Uczelni. Cechę wspólną wszystkich prezentacji było zadawanie pytań o zależności w procesach. Pytań, na które nie zawsze uzyskujemy z danych jednoznaczne odpowiedzi więc trzeba zadawać kolejne pytania. Może inną metodą, innym narzędziem, może innemu zestawowi danych – to właśnie jest istotą ciągłego doskonalenia. Tylko używając potencjału wiedzy możemy znaleźć odpowiedzi. Pracując na opiniach mamy efekty koła Deminga  – problem tylko, że kręci się ono w miejscu, a w nim zmieniają się kolejne zespoły pracowników. Tomek opowiadający nam o wędrówce w procesie ramek okna przedstawił jak zmienia się w kolejnych procesach jedna z geometrycznych cech krytycznych dla klienta i jakie skutki to powoduje w procesie montażu. Ciekawostką jest, że przedstawiona przez niego wędrówka części miała wymiar geograficzny, co pozwalało nam na dodanie do konferencji wątku logistycznego. Marcin pokazywał wizję przyszłości sterowania wielkościami wejściowymi pod kątem zmiennego środowiska tak istotnego dla procesów poliuretanowych. Koledzy ze sponsorującej konferencję firmy Wirthwein pokazali jak trudno analizować korelację danych nawet przy ich 100% zapisie zarówno co do wielkości wejściowych i wyjściowych. Marta przedstawiła nam z kolei jak pracować z danymi, które nie są ciągłe, a co więcej obarczone są niemożliwą do opanowania wędrówką błędu. Jej podejście do analizy ryzyka może bardzo pomóc odseparować naturalną wadliwość przepływu od wadliwości procesowej co jest doskonałym punktem startu do ciągłego doskonalenia szczególnie w przemyśle meblarskim.

konferencja01

Myślę, że entuzjazm z jakim referaty były wygłaszane zasługiwałby na pochwałę samego E. Deminga.

Wisienką na przysłowiowym torcie – analiz danych był referat Marty. Wyższa sztuka modelowania, może trudna do wdrożenia, ale gdyby udało się prognozować ceny surowców myślę, że kolejka koncernów po jej metody byłaby na prawdę długa.

Paweł, Małgorzata i Magda pokazywali nam model monitorowania procesu za pomocą SPC. To już etap standaryzacji w procesach ale w rzeczywistości wymagający bardzo dużego wysiłku pracy, zaangażowania zespołów bezpośrednio produkcyjnych i ciągłego mierzenia się z decyzjami podejmowanymi na bazie statystyki.

Temat, jak trudno pracować ze zmiennością i ją interpretować przedstawił profesor Kończak. Jego wystąpienie pozwoliło nam na zrobienie kroku w tył, z świata naszych codziennych praktycznych problemów procesowych do refleksji na temat własnej wiedzy i konieczności jej uzupełnienia właśnie w takich konferencyjnych dyskusjach. Pan profesor pokazał nam za pomocą symulacji i rachunku prawdopodobieństwa jakie błędy możemy popełnić, a raczej jakie popełniamy w interpretacji danych.

Profesor Domański wrócił na chwilę do dokonań Deminga starając się wpisać nasze dwa dni dyskusji w kontynuację jego podejścia zarządzania jakością z wykorzystaniem metod statystycznych.

Ja, ja tylko przypomniałem dla kogo to robimy – naszych koleżanek i kolegów tworzących bezpośrednio produkt. Metody i narzędzia statystyczne maja wtedy sens dla praktyków przemysłowych, gdy efekt ich zastosowania przekłada się na codzienną pracę.